O autorze
Senator Rzeczypospolitej Polskiej. Prezes zielonogórskiego Falubazu. Urodziłem się 14 lipca 1967 roku. 14 lipca Francuzi obchodzą rocznicę zburzenia Bastylii. Ja sam nie zamierzam niczego burzyć, raczej wolę budować. Zaczynałem od biznesu, ale fascynuje mnie też sport, dlatego zaangażowałem się w zielonogórski żużel. Odbudowanie zielonogórskiego klubu wymagało sporo pracy, ale udało się i dziś jesteśmy marką rozpoznawalną w całej sportowej Polsce. Świetnie prosperuje nasz marketing i promocja, a drużyna od kilku lat nie schodzi z podium mistrzostw Polski. Teraz bardzo wysokie miejsce zajmuje w moim życiu polityka. Nie opuszczam żadnej komisji i obrad Senatu, bo zależy mi, by poprzez działalność w Parlamencie na lepsze zmieniać życie Polaków. A najbardziej lubię i podziwiam ludzi, którzy są indywidualistami. Ludzi z fantazją.

Kibice przed trudnym wyborem

Każdy mecz żużlowy jest dla mnie wielkim świętem nie tylko pod względem sportowym. I wszyscy – od zawodników poprzez działaczy i kibiców – jak najlepiej się do niego przygotowują. Zawodnicy planują treningi, dobór sprzętu czy transport. Działacze dbają o sprawy logistyczne i organizacyjne, a kibice szykują oprawy.

Mnóstwo ludzi podróżuje też przez całą Polskę, aby dopingować swoich ulubieńców. Jednak nie zawsze uda się wszystko przewidzieć, a już na pewno nie pogodę. Bywa, że pada przez kilka dni, prognozy na dzień meczu są fatalne, a przy tym jest zimno i wietrznie. I nie pamiętam żadnego Prezesa czy Trenera (łącznie ze mną), aby zgodził się na przełożenie spotkania. Zapomina się, że każde zawody sportowe mają być wielkim świętem. Świętem, na które chętnie będą przychodzić tłumy. Czasem, kiedy ludzie nie będą musieli wyglądać w niebo, w lecie ubierać się jak na narty czy uciekać przed deszczem z przerwanych zawodów...W tym roku próbowaliśmy dwukrotnie poprosić gości o przełożenie spotkania z wyżej opisanych względów. Za każdym razem razem skończyło się tam samo, czyli niczym! Bo gość zjawia się na gotowe i co najwyżej skasuje kilometrówkę. O kosztach organizatora nikt nie myśli. A już zupełnie o kibicach, którzy w taki dzień jak dziś, mają trudny wybór. Jechać na zawody, zmarznąć albo zmoknąć czy tym razem zostać w domu przed TV? Droga Ekstraligo, rozważ ten problem, odrzucajac podteksty miedzy klubami i daj organizatorowi z komisarzem i Ekstraligą możliwość przeniesienia zawodów, aby wszystkim nam sprawiały dużą radość, a nie były walką z naturą.
Trwa ładowanie komentarzy...